Wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy jak nieraz niewiele trzeba, aby kosztownych błędów w budynkach uniknąć. Często błędy te leżą w samym zarodku – już na desce kreślarskiej u projektanta: architekta lub konstruktora…
Przykre jest też to, że nieświadomy jest nie tylko projektant, lecz także i wykonawca, a przede wszystkim sam inwestor, bo to od niego głównie zależy ile chce poświęcić pieniędzy na inwestycje i na czym mu głównie zależy.
Błędy to przeważnie jest to temat bardzo wstydliwy zarówno dla budowlańców, jak i dla samych inwestorów.
Kto bowiem chciałby się chwalić swoimi błędami? Nie przysporzyłoby to nikomu ani klientów, ani sławy, zwłaszcza na dużą skalę w internecie. Ten, kto by je ujawnił – mógłby mieć nie tylko nieprzyjemności, lecz wręcz poważne kłopoty za zdradę tajemnicy służbowej.
Nie mniej widząc często powtarzające się błędy jakoś trzeba uświadomić budowlańców i inwestorów, aby tych błędów unikali. Doszedłem do wniosku, że najlepiej podzielić się moim doświadczeniem – samymi błędami na blogu.
Dlatego nie będę podawał nazw konkretnych budynków (nawet miast, w których są one wybudowane). Nie będę też pokazywać tych budynków w całości, lub ich charakterystycznych elementów – dla nich tylko rozpoznawalnych.
Nie będę też ujawniał inwestorów, czy zleceniodawców robót, lecz skupię się na konkretnych błędach – zdjęcia konkretnych zbliżeń i zastosowanych napraw, którymi się z Państwem podzielę, aby służyły tylko jako przestroga i nauka – tylko po to, aby ich nie popełniać ponownie. Tak, aby i „wilk był syty i owca cała”…
Lepiej jest przecież uczyć się na cudzych błędach, niż na swoich. Na pewno niejednego życia nie starczyłoby, aby je wszystkie popełnić… Właśnie dlatego ta moja praktyczna wiedza jest tak bogata, tak unikalna i tak cenna…
Być może dla niektórych to co mówię, to są banały, ale doświadczenie uzyskane na budowach w Niemczech i nie tylko – nauczyło mnie 2 podstawowych rzeczy:
1.) Jeśli już musimy oszczędzać, to oszczędzajmy na wystroju (to zawsze możemy później zmienić, dołożyć przy
kolejnym remoncie, zwłaszcza na elementach ruchomych, nie wymagających zbytniej inwazji…)
2.) Nigdy nie oszczędzajmy jednak na solidnej konstrukcji i na odpowiedniej do potrzeb – solidnej izolacji!
Doświadczeni inwestorzy w Niemczech mówili: mogę nie mieć w domu granitów, ale abym tylko nie miał wody ani pleśni w piwnicy i aby w całym domu było sucho i ciepło.
Cały ten dział będzie poświęcony próbom odpowiedzi na pytanie: Jak uniknąć kosztownych błędów w budynkach?
Niestety nie ma jednej, jedynej i łatwej odpowiedzi. Błędy czyhają wszędzie. Nie zawsze wynikają z oszczędności, nie zawsze wynikają z błędnych decyzji projektantów.
Bardzo dużo jest błędów wykonawczych. Często jednak wynikają one z braku doświadczenia zarówno projektantów jak i bezpośrednich wykonawców – tzw. fachowców.
Bardzo często błędy wynikają też ze słabego nadzoru inwestorskiego lub niedoświadczonego kierownictwa budowy – zwłaszcza majstrów ale też i kierowników budowy.
Trzeba koniecznie głośno powiedzieć o tym, że główną i najczęstszą przyczyną błędów, są niewłaściwe procesy przetargowe.
Nie może być tak, że podwykonawca wykonuje bardzo odpowiedzialną izolację (np. piwnic), która będzie na stałe zabudowana i zasypana – za bardzo zaniżoną cenę – poniżej kosztów materiału. Najczęściej przecież wygrywa najtańszy wykonawca. Jak on ma zarobić? Skąd ma dopłacać do robót? Godząc się z tym, że wykona najważniejszą rzecz w budynku wykonuje ją za cenę niżą od realnych kosztów – musimy mieć świadomość, że nie ma cudów – zmuszamy go do tego, aby oszukiwał. Z czegoś musi żyć. Jak może dać gwarancje? Odpowiedzialny kierownik musi liczyć się z konsekwencjami i powinien takie, drastycznie zaniżone oferty od razu odrzucić, (ja nazywam takich desperatów samobójcami). Kierownik powinien wziąć do tych robót jedynie odpowiedzialnych i sprawdzonych specjalistów. To są moje osobiste doświadczenia. Często przegrywałem, bo nie walczyłem do końca z najniższą ceną. W pewnym momencie sam rezygnowałem… Tym sposobem wolałem naprawiać cudze błędy niż dokładać do nowych izolacji. Bardziej zależało mi na dobrym imieniu i na wysokiej jakości moich robót specjalistycznych, niż wykonywaniu wielkich robót za wszelką cenę i dokładania do interesu, lub partaczyć roboty.
To tutaj trzeba szukać wielu przyczyn nie tylko błędów ale wręcz awarii, których naprawa będzie kosztowała wielokrotnie więcej. Najczęściej minimum dziesięciokrotnie więcej, bo do ceny najnowocześniejszych technologii naprawczych – izolacji i uszczelnień, dochodzą ceny wysoko wykwalikowanych specjalistów. Do tego dochodzą koszty zabezpieczeń wykończonych powierzchni i rozbiórek oraz odtworzenia wystroju. Często też dochodzą wielkie koszty wyłączenia części obiektu z użytkowania a niekiedy także koszty wstrzymania produkcji.
Niestety – tak się dzieje bardzo często.
Tak więc, jak Państwo widzicie: nazwa: „Kosztowne błędy” nie jest żadną przenośnią ani przesadą.